Główna Opowiedz nam ten dzień
Opowiedz nam ten dzień
Tytuł wspomnienia:
Twoje imię:
E-mail:
Wspomnienie:
Kod: Captcha Image Załaduj nowy kod
   
 

Monika: Możemy być dumni

Wspaniała karta w naszej historii, bardzo dobry pomysł z tą stroną.  Jest świetna, dużo przydatnych materiałów, przejrzysta i miła dla oka. Pozdrawiam serdecznie

Gry 

Sobota, 28 Sierpień 2010

Mariusz: Bardzo ciekawa strona

Gratuluję pomysłu, świetna strona! Pozdrawiam

 

auto klucze

Piątek, 12 Marzec 2010

Witold Janowicz: Te rany nie chcą się zabliźnić

Podam tylko suche daty, które wycisnęły swoje piętno na moim życiu :

1 maj 1980 rok - Kędzierzyn - Udana próba zniszczenia pomnika Bohaterom Armii Czerwonej

11 listopada 1980 - Kędzierzyn- Akcja plakatowa Katyń, Starobielsk , Ostaszków

lipiec 1980 - Gdańsk - Spotkanie z Lechem ( prywatne)

17 grudzień 1981 - Gliwice - akcja ulotkowa ( wsypa )

18 grudzień 1981 - Gliwice - tortury na komisariacie nr 1 w Gliwicach ( cała noc ) złamany nos, palec, odbite nerki

Grudzień 1981-1982 - Gliwice, Bytom - więzienie ( blok dla recydywistów )

16 stycznia 1982 roku - Gliwice- ( Kino Garnizonowe Jowisz ) Pierwsza w stanie wojennym pokazowy proces. Sąd Wojskowy - wyrok 3 lata ( zawieszenie za wstawiennictwem Biskupa Herberta Bednorza )

styczeń - sierpień 1982 - Gliwice, Gdańsk- 6 razy zatrzymanie prewencyjne przez MO 48 godzin, usunięcie ze szkoły średniej.

czerwiec 1982 - Katowice - Pierwszy w kraju proces funkcjonariuszy MO ( dostali wyroki w zawieszeniu )

31 sierpień 1982 - Gliwice, Msza za ojczyznę Katedra - Odwetowe aresztowanie za proces funkcjonariuszy

01 wrzesień 1982 - Areszt Śledczy Gliwice - Ścieżki zdrowia ZOMO, pałowanie, ciężka choroba płuc.

listopad 1982 - Sąd Rejonowy Gliwice - Proces za czynną napaść na Milicjantów - odwieszenie kary + dodanie 3 lat

styczeń 1983 - Sąd Apelacyjny Katowice - drugi proces w sprawie udziału w demnonstracji przed katedrą

22 lipiec 1983 - Amnestia

lipiec 1983- czerwiec 1984 - 4 zatrzymania prewencyjne na 48 godzin

listopad 1984- lipiec 1985 - karna jednostka wojskowa

do 1988 roku - 4 zatrzymania prewencyjne 48 godzin

lipiec 1988 - próba usunięcia poza granice Polski

3 czerwiec 1989 noc - Gliwice - udział w grupie likwidującej plakaty i ogłoszenia PZPR

No cóż to tylko daty, ale każda jest jak rana, która nie zabliźnia się i pewno nie zabliźni do końca moich dni.    

 

Czwartek, 4 Czerwiec 2009

kinga: nazajutrz

Tego roku miałam 14 lat i 4 czerwca nie pamiętam. Pamiętam natomiast doskonale jak w poniedziałek 5 czerwca mój nieodżałowany, nieżyjący już wychowawca, pan od historii i WOS w moim LO zapytał moją klasę, czy zdajemy sobie sprawę z tego, że byliśmy świadkami historycznego wydarzenia, a tego dnia obudziliśmy się w innej, nowej Polsce? Oczywiście świadomi nie byliśmy, ale to dzięki mojemu wychowawcy tak dobrze pamiętam dzien nazajutrz i za to dziękuję Mu.

Kinga Warszawa

Czwartek, 4 Czerwiec 2009

Guest: na dzień przed

Akcja 3 czerwca 1989. Warszawa.Centrum. Akcja przeprowadzona na rzecz Solidarnosci kilkanaście razyw ciągu 2 godzin na odcinku od Placu Konstytucji do DomówTowarowych "Centrum" w Warszawie, zbliżona do happeningu.

Człowiek z biało-czerwonym kostiumie idący ulicą słabnie i pada na chodnik. Reakcje ludzi różne: jedni domyślali się że to pewien rodzaj gry, inni ratowali człowieka, jakby życiu jego zagrażało niebezpieczeństwo /milicjańci reagowali spontanicznie/. Ktoś w tłumu udzielał pierwszej pomocy: badał tętno, stosował sztuczne oddychania, ale to nic nie pomagało. Wołał o lekarza i wtedy pojawiał się lakarz - chirurg w stroju operacyjnym. Po krótkiej diagnozie wiedzaił, że może pomóc; z torby wyciągał olbrzymią sztrykawkę z napisem "Solidarność". Do tego momentu było wszystko na serio, teraz nastepowało wśród ludzi rozlużnienie. Chirurg wbijał strzykawkę, "polski pacjent" odzyskiwał siły, wznosił dłoń ze znakiem victory i odchodził. 50 metrów dalej akcja była grana raz jeszcze, a zagrano ją 17 razy.

a nastepnego dnia poszliśmy na wybory :)

 

ps. akcja została zarejestrowana na taśmie video i pokazywana w wiadomosciach telewizji polskiej.

Wtorek, 19 Maj 2009

Zdzisław: Liczyłem na Solidarność

Liczyłem, że Solidarność wygra, że nasz zapał zostanie doceniony. Że zwyciężymy. Tego 4 czerwca wszystko stało się prawdą. Marzenia - jawą!

Sobota, 11 Kwiecień 2009

Barbara Szubert: 4 czerwca 1989 roku – wspomnienie

Jest niedziela, o godzinie 5-tej rano już jesteśmy w siedzibie „Solidarności” tzn. jestem ja i Bogdan Mikus. Wszyscy pozostali działacze zostali skierowani do poszczególnych Komisji Wyborczych: po 3-ch działaczy na jedną Komisję. A Komisji kilkadziesiąt i tylko nielicznym w kraju udało się obsadzić wszystkie. Należymy do tych chlubnych wyjątków, a zawdzięczamy to głównie Gienkowi Wilkowskiemu i Bogdanowi Mikusowi. Przez całe lata niezmordowanie i bez chwili spoczynku knują, drukują, kolportują, organizują spotkania, zebrania, odczyty, wszechnice, przerzuty bibuły, książek, kaset magnetofonowych itp.itd. Wokół nich skupia się garstka działaczy, ale na pewno jest ich mniej niż funkcjonariuszy Sb w przepaścistym budynku milicji przy ul. Wysokiej. Oczywiście obydwaj są internowani ( tak jak i 100-tka innych działaczy), oczywiście potem obydwaj siedzą w więzieniach (i nie tylko oni), poddawani są najrozmaitszym szykanom  jak pozbawienie pracy zarobkowej, liczne rewizje, szkalowania, inwigilowania, zastraszania… Piszę o „nich dwóch”, ale przecież taki los jest udziałem w mniejszym lub większym stopniu nas wszystkich, działaczy pierwszej „Solidarności”. I oto od dwóch miesięcy znów działamy legalnie. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki do naszej siedziby schodzą się wszyscy „starzy „ działacze, nowi, młodzież szkolna…Mam w pamięci taki obrazek: przychodzą trzej młodzieńcy w odświętnych garniturach…prosto z matury „już nam nie mogą zaszkodzi, jesteśmy do waszej dyspozycji”. Opowieści, wspominki - kto, kiedy i dlaczego a i łza się w oku zakręci. Sama popłakałam się jak bóbr kiedy weszłam do lokalu, tego samego co w 1980 roku. Ale nie ma czasu na roztkliwianie się! Roboty huk! Trzeba przygotować się do wyborów a liczyć na żadną pomoc nie możemy, doświadczenia w tym temacie nie mamy żadnego, no chyba że w bojkocie dotychczasowych tzw. ”wyborów”. Kandydatów już mamy: Gienek Wilkowski –bo nauczyciel,  bo znany w terenie, mecenas Eugeniusz Ujas – bo znany w Chełmie, bo prawnik (a my zielona masa), Andrzej Szczepkowski – bo aktor, bo znane nazwisko w kraju, bo warszawiak. Wszystko nowe, wszystko trudne, trzeba zdobyć maszynę do pisania, powielacz, papier, pieniądze, pieniądze, pieniądze…a i jakieś biurko i krzesła by się przydały. Domowym sposobem robimy plakaty, rozlepiamy, a te w nocy są zrywane lub fachowo dopisywane są „dymki” z rzekomymi wypowiedziami naszych kandydatów. Na powielaczu wydajemy biuletyny, odezwy, i rozprowadzamy po wszystkich zakładach pracy i w terenie. Zbieramy składki po zakładach pracy,  w regionie na środku stołu stoi wielki słój, do którego wrzucane są datki. Trzeba zebrać 3 tysiące podpisów pod naszą listą, trzeba uświadomić ludziom jak głosować, trzeba dotrzeć na każdą wieś, trzeba robić zebrania, trzeba, trzeba, trzeba …A czasu tak niewiele, a „czerwoni” mają swoje gazety, propagandę, pieniądze i doświadczenie w manipulowaniu. A Sb nadal węszy, nachodzi, straszy ….Mordercza praca, tyramy do późnych godzin nocnych, bez tchu, bez wytchnienia, żeby później sobie nie wyrzucać, że coś zostało przeoczone, coś niedopatrzone, bo drugiej takiej szansy może nie być.
                                      
ALE TO WSZYSTKO MAMY JUŻ ZA SOBĄ

Teraz siedzimy i czekamy. Jakże tu cicho, jak pusto, jak spokojnie i tylko ten niepokój chwytający za gardło . Jak tu dotrwać do zamknięcia lokali wyborczych kiedy to  zacznie się liczenie głosów? Wszędzie mamy „swoich” w Komisjach i to ze znaczkami „Solidarności” w klapie i dodatkowo Mężów Zaufania. Tym razem nie dopuścimy do fałszerstw. Nie z nami te numery Bruner ! Około 22-giej wyganiam Bogdana, aby się przespał. Liczenie jeszcze potrwa, a to jest któraś noc z rzędu niedospana. Jestem sama, cisza dzwoni w uszach, nie mamy tu nawet radia. Około północy dzwonek telefonu zrywa mnie na równe nogi: wygraliśmy , wygraliśmy, pani Basiu wszystkie głosy za „Solidarnością” wrzeszczy jak opętany  nasz członek Komisji Wyborczej w ZPOW czyli popularnie mówiąc Winiarni. Jestem w szoku, dostaję spazmów, płaczę. Za chwilę drugi telefon o podobnej treści. Z kim podzielić się tą n niesamowitą wiadomością, komu powiedzieć, kto to zrozumie co to dla nas znaczy? W tym momencie dodzwania się do mnie Radio Wolna Europa i prosi o relację z przebiegu wyborów. Nasze kontakty z RWE to osobny rozdział. Od 1987 roku jesteśmy z nim w kontakcie, nadajemy bezpośrednie relacje z regionu, a to dzięki temu, że pracuje tam Roman Żelazny nasz kolega, który po internowaniu wyemigrował. Ale przechytrzyć Sb, to już inna sprawa. Telefony działaczy podziemnej „S” są na podsłuchu. Trzeba za każdym razem nadawać relacje z „nie namierzonego” telefonu. Kilka razy jest to telefon mojej Matki, ale ten jest za blisko mojej osoby. Tu napotykamy na niebagatelne trudności, nie ma zbyt wielu chętnych aby w tym nam pomóc, ale dajemy sobie jakoś radę i w RWE gościmy jako nieliczni z tzw. „prowincji”. Tak więc podnoszę słuchawkę i bez namysłu głosem nabrzmiałym od płaczu i nadmiaru emocji drę się:
                    
WYGRALIŚMY, WYGRALIŚMY, ZWYCIĘSTWO !!!!!

Potem budzę Bogdana: przyjdź natychmiast, bardzo ważna sprawa. Gdy się pojawia relacjonuję mu co i jak, a ten łapie się za głowę: coś Ty narobiła, po dwóch telefonach ogłaszasz światu nasze zwycięstwo?! Zwariowałaś, gdzie odpowiedzialność za słowo,
rozum postradałaś ? No, sama nawarzyłaś piwa i teraz sama go wypijesz. Jak zadzwonią powtórnie odszczekasz wszystko! Bogdan chodzi wściekły jak lew po klatce, a ja cichutko połykam łzy i odmawiam zdrowaśki. Ale nie ! Rozdzwaniają się telefony z różnych stron regionu i każdy mówi to samo. Bogdanowi poprawia się humor, a ja jestem wniebowzięta, że uniknęłam kompromitacji. Zaczynają się schodzić nasi komisjanci z wynikami wyborów a także….mieszkańcy Chełma, którzy usłyszeli moje wołanie w RWE. Pełna euforia! Z przyniesionych danych sporządzamy tabelę, żeby nie dać się wykiwać. Każdy opowiada swoje przeżycia, śmiechy, radość niesamowita. Każdy nowo przybyły witany jest głośno i z progu melduje wygrana, wygrana!!! Aż tu zjawia się Marysia Prus i bodajże jako jedyna mówi, że w Jej komisji, a była w Nadleśnictwie Sobibór, przegraliśmy. Widząc co się u nas dzieje zaczyna płakać: tak mi wstyd . Wszyscy pocieszamy Ją Marysiu przecież to nie Twoja wina! Ale Marysia jest niepocieszona. Cały nasz lokal jest szczelnie wypełniony, a widok jest niesamowity, mężczyźni w odświętnych garniturach, kobiety w eleganckich sukniach siedzą teraz pokotem na podłodze i nikt nie zamierza iść do domu. Rysiek Jara oświadcza poważnym tonem „ w następnych wyborach wystawimy różowego słonia”  Ale dlaczego? Bo wygra! pada odpowiedź. Dzwonię do dyrektora Szkoły Podstawowej w Białopolu i  składam gratulacje, że zatrudnia w szkole Senatora, czyli Gienka Wilkowskiego. Ten zmuszony do Jego powtórnego zatrudnienia z trudem Go toleruje, ale ja udaję, że tego nie wiem i  rozpływam się w pochwałach: „taki zaszczyt dla Pana i szkoły” Gienek prowadzi zajęcia, ale „dobry” pan dyrektor Go zwalnia i Gienek wkrótce pojawia się u nas . Wiwatom nie ma końca! W tej atmosferze trwamy do późnych godzin popołudniowych 5 czerwca. Zdajemy sobie sprawę, że jest to historyczna chwila i chcemy się nią nacieszyć. Jeszcze nie wiemy jak spożytkować to zwycięstwo, co będzie dalej, ale teraz JESTEŚMY SZCZĘŚIWI. Tak zapamiętałam ten dzień i jest to dla mnie jeden z najszczęśliwszych dni w życiu !

                                                                             Barbara Szubert ***

*** Barbara Szubert , wiceprzewodnicząca ZR „Solidarność” w Chełmie w latach 1981-1989, dwukrotnie internowana 1981-82 , w 2009 roku odznaczona Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski .

Sobota, 4 Kwiecień 2009

Barbara T.: Pamiętam, że...

Pamietam, że tego dnia poczułam wielką ulgę.

Nagle coś odblokowało, umolniły się myśli. Zmieniłam wtedy swój sposób oceny innych wydarzeń. Ten 4 czerwca pamietam do dzisiaj.

To bardzo symboliczna data i szkoda, że tak zapomniana w kartach kalendarza.

Środa, 1 Kwiecień 2009

Dariusz: Szedłem dumny i odważny jak szeryf, któr...

Szedłem dumny i odważny jak szeryf, który idzie zrobić wreszcie porządek- 4 czerwca 1989 roku. Mieszkałem we Wrocławiu ale zameldowany byłem w Łodzi. Głosować musiałem bo chciałem. Zresztą wszyscy pamiętają  tą atmosferę, tą wiszącą w powietrzu   świadomość szansy, która trafia się dla narodu raz na …..kilkadziesiąt a czasami kilkaset lat. Pamiętam fantastyczne instrukcje telewizyjne jak głosować - w wykonaniu Jacka Fedorowicza. Cóż miałem robić. Wyjechałem nocnym pociągiem chyba około północy i w Łodzi  byłem bardzo wcześnie,  przed 5 rano. Postanowiłem iść pieszo z dworca Łódź Kaliska na Bałuty,-  niedziela , puste miasto, główna ulica,  Piotrkowska oblepiona plakatami i zasypana fruwającymi po ziemi ulotkami. Pamiętam plakat z szeryfem – bardzo dobry. Raz czy dwa mijali mnie milicjanci w radiowozach jadących wolniutko. Prawie nikogo albo nikogo więcej nie było na tej mojej trasie. Ale czułem wagę dnia i chwili. Szedłem dumny i odważny jak szeryf, który idzie zrobić wreszcie porządek. Do lokalu wyborczego w szkole na ulicy Wróbla doszedłem oczywiście za wcześnie więc pokręciłem się jeszcze po mojej już dawnej wtedy okolicy również dlatego aby nie być pierwszym  i nie dostać kwiatków  bo przecież nie o kwiatki mi wtedy chodziło.  Zagłosowałem właściwie i …  dalej w drogę na dworzec bo między 7. a 8.  rano był  pociąg , który dowiózł mnie z Łodzi do Wrocławia po 5 godzinach jazdy,  - szczęśliwego i z niecierpliwością czekającego  na wyniki wyborów aby przekonać się ile im dowaliliśmy i jak się oni teraz czują bo my czuliśmy się bardzo dobrze biorąc tyle ile w myśl zasad tych wyborów można było. Wybory 4 czerwca 1989  - to była moja najdłuższa (dosłownie) droga do lokalu wyborczego, - ale warto było, czułem że  biorę udział w tworzeniu historii. Dariusz Niszewski / Wrocław  

Sobota, 21 Marzec 2009

Zespół Rocznice 2009: Wspomnienia 1989

Zapraszamy do przedstawienia swoich wspomnień związanych z rokiem 1989.

Sobota, 7 Marzec 2009

 

Display Num 
Sobota, 04 września 2010

Do pobrania

Reklama
Reklama
Reklama
 
Reklama
 
Reklama
Współorganizator obchodów 65. rocznicy Powstania Warszawskiego
Reklama
Koordynator obchodów 20. rocznicy upadku komunizmu oraz 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej

Newsletter